Miejscem imprezy była ulica Chłodna na odcinku od Żelaznej do Jana Pawła II. Dlaczego Kercelak?
Nazwa ta pochodzi z roku 1867, od Józefa Karcelliego. Był to wolski kupiec, który przekazał swoją ziemię pod budowę targowiska.
Bazar ten istniał na przełomie XIX i XX wieku, a w formie szczątkowej przetrwał do roku 1947.
Na Kercelaku można było kupić wszystko: od produktów rolnych i wyrobów rzemiosła, po wytwory nowoczesnego przemysłu
motoryzacyjnego. Od odzieży i galanterii po kanarki i psy rasowe, a gdyby było potrzeba dostarczono by bez trudu i
bengalskiego tygrysa. W pobliskich restauracjach dokonywano poważnych transakcji handlowych. Rozwijała się tu również
kultura. Występowali tu jamarczni klowni i przyjezdne teatrzyki, mozna było słuchać najwiekszych przebojów z płyt
gramofonowych, oraz utwórów wykonywanych przez najróżniejsze orkiestry, śpiewaków i solistów. Można tu było
spróbować specjałów z całego świata: od kuchni żydowskiej przez kuchnię ormiańską, rozyjską, litweską, ukraińską,
aż po chińską.
I właśnie nasza orkiestra była jedną z atrakcji tej Wielkiej Fety na Woli.


Po któtkim przemarszu zagraliśmy kilkanaście marszy. Widownia była bardzo duża i za każdy zagrany marsz otrzymywaliśmy
moc oklasków. Na koniec poproszono nas byśmy przemaszerowali jeszcze raz lecz juz nie sami. W przemarszu towarzyszyła
nam "Grupa polonezowa" z zespołu Szkół Nr.7 im. Szczepana Bońkowskiego.

W trakcie Fety można było zrobić zakupy na różnych stoiskach jak też przejechać się starym wozem strażackim, co zresztą
uczynili nasi muzycy.

Drugą imprezą był 6 parafialny charytatywny
festyn rekreacyjno - rodzinny.
Ideą festynu było zebranie funduszy na organizację
kolonii letnich dla najbiedniejszych dzieci z parafii.
Orkiestra wzięła udział we mszy świętej, a następnie przemaszerowała
do pobliskiego parku, w którym odbywał się festyn.
Przepiękna pogoda i szczytny cel sprawiły, że na festynie pojawiło się bardzo dużo
mieszkańców. Koncert nasz miał więc całkiem pokaźną liczbę słuchaczy. A co poniektórzy nawet mieli okazję potańczyć...

Po zakończeniu mielismy chwilę wolnego. A ciasta pieczone przez gospodynie domowe miały bardzo duże wzięcie.
