Ogromnie wzburzony i pełen wiary w sukces postanowił wybrać się na wycieczkę do Zarządu Głównego OSP. Po długiej dyskusji
ustalone zostało, że nasza orkiestra będzie mogła wystąpić na przeglądzie orkiestr, ale tylko poza konkursem.
Dla nas i to oznaczało bardzo dużo. Występ na takiej imprezie dla naszych młodych muzyków
będzie zebraniem bardzo dużych doświadczeń.
Tak więc 27 maja wybraliśmy się o 7.30 do Siedlec.
Droga przeszła bardzo szybko i w Siedlcach znaleźliśmy się około godziny 10.00. Po wyjściu z
autokarów (musieliśmy jechać dwoma - jeden dla naszego stanu osobowego to dużo za mało) oczom naszym
ukazały się inne orkiestry.

Wygląd innych orkiestr zaparł dech w piersiach naszych młodych muzyków. Po raz pierwszy mieli okazję zobaczyć jak
wyglądają i grają inne Orkiestry Dęte.
Widok był rzeczywiście piękny.
Wszystkie orkiestry ustawiły się na największym placu miasta i odegrały wspólnie dwa utwory.
Następnie w kolejności jaką wylosowały nastąpił przemarsz główną ulicą miasta. Orkiestry biorące
udział w konkursie maszerowały do Sali Widowiskowej Centrum Kultury i Sztuki gdzie odbywały się koncerty konkursowe.
Głośna muzyka niesiona przez mury budynków przyciągnęła sporo widzów. A pokazy taneczne marżoretek
i buławistek urozmaiciły ten przemarsz.



Nasza orkiestra z racji występów poza konkursem
przemaszerowała jako ostatnia. Z tego też powodu dopadł nas zaszczyt przemarszu przez całe miasto.
W sposób ten mieliśmy zachęcić mieszkańców Siedlec do przyjścia do amfiteatru gdzie orkiestry
miały prezentować się przed publicznością.
Orkiestry występowały w kolejności ustalonej przez organizatora. Nasza wystąpiła jako piąta.
Jak się okazało byliśmy najliczniejszą grupą muzyków i najmłodszą. Nasze "kaczaki" przebiły wiekiem
wszystkie orkiestry. No i nasz koncert nie obył się bez burzy braw i okrzyków. Po pierwszej solówce odegranej
przez Artura Morawskiego cały amfiteatr należał do nas. Przysłuchujący się muzycy z innych kapel
kiwali z podziwem głowami jak spiker czytał, że część muzyków gra dopiero od 3-4 miesięcy.
Koncert nasz należał więc do bardzo udanych.
Gdy zaprezentowały się wszystkie orkiestry nastąpiła chwila przerwy, po której miały zostać ogłoszone wyniki.
Wygrała orkiestra dęta z Sulejówka, a drugie miejsce zajęli muzycy z Nadarzyna.
A nasz pobyt niestety już dobiegał końca. Zaczęliśmy więc zbierać się do wyjazdu. Okazało się to troszkę
trudne. Znajomości jakie zaczęli nawiązywać nasi młodzi muzycy niepozwalały im na szybkie
rozstania. Ach te dziewczęta w kolorowych mini spódniczkach.

Na szczęscie są aparaty komórkowe i fotograficzne.
Po wymianach numerami telefonów i zrobieniu sobie pamiątkowych fotek

ruszyliśmy w drogę powrotną.
A droga ta miała okazać się bardzo ciekawą. Większość naszych muzyków grała swój pierwszy
poważny koncert. Musiała więc przejść chrzest na muzyka orkiestry. Śmiechu było co nie miara.

Wyciąganie z siedzeń ociągających się i samo chrzczenie przyniosło nam świetną zabawę.
Do chrztu podeszło również dwóch naszych najstarszych kolegów

Darek Wiśniewski
i Darek Lusa. Niestety
z powodu złego samopoczucia i dość wysokiej gorączki o przełożenie chrztu poprosiła nas nasza ukochana
"dwuletnia druhenka" Kasia Wiśniewska. Zrozumieliśmy to, ale obiecaliśmy, że przy najbliższej okazji
chrzest Jej nie ominie. Wspaniała atmosfera panowała w autobusach już do samego Pułtuska. Kilka przystanków
na przysłowiowe siusiu dawały temu okazały dowód. Śmiech i moc żartów były z nami.
Wycieczkę zakończyliśmy na strażnicy rozpakowując sprzęt muzyczny z autobusów.
